Historia sukcesu: autyzm – to nie wyrok - Braingym.pl

Mateusz (imię zmienione) jest uczniem pierwszej klasy z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Jak większość autystycznych dzieci miał trudności w nawiązywaniu kontaktów z nieznajomymi lub w nauce.

„Mateusz nieustannie się opierał, bał się próbować nowych rzeczy. „A jeśli się przemęczę? Nie uda mi się, nie umiem, nie chcę i nie zrobię tego” – ciągle narzekał. Taki właśnie był: bardzo uparty perfekcjonista – to nie moja mocna strona, nie umiem tego i nie będę podejmował starań by się tego nauczyć.

Co najgorsze, zachowywał się w taki sposób także w grupie przedszkolnej. Wychowawczyniom było trudno go przekonać do wykonania jakiegokolwiek zadania. Ale jeśli udało im się go przekonać, wychowawczynie chwaliły go mówiąc, że Mati jest zdolnym dzieckiem”- opowiada mama Mateusza.

Szukając w internecie sposobów na przygotowanie syna do szkoły, kobieta usłyszała kilka pozytywnych opinii rodziców odnośnie do Centrum Kształcenia Brain Gym. Mając nadzieję, że przy odpowiedniej pomocy syn zostanie przygotowany i będzie zdolny do podjęcia nauki w zwykłej szkole, zapisała syna na pierwsze trzy próbne zajęcia.

Początkowo kobieta była nastawiona nieco sceptycznie, ponieważ wiedziała, że Mateusz nie zbyt chętnie przyjmuje nowe rzeczy i jest skłonny do przeciwstawiania się jakimkolwiek szkoleniom. Matka obawiała się również, że trener nie będzie w stanie poradzić sobie z buntem dziecka, ciągłym sprzeciwem i wkrótce przestanie z nim pracować. Jednak Mati pomyślnie ukończył czteromiesięczny kurs Brain Gym, a jego mama chętnie podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami.

– Proszę nam opowiedzieć, co Pani syn myśli o zajęciach w Brain Gym? Czy chętnie brał w niech udział? Może ma jakieś ulubione ćwiczenia z trenerem?

– Cóż, jak i każde dziecko pragnął aby wieczory były wolne od jakichkolwiek zajęć. Najchętniej nie brał by udziału w zajęciach – po co się uczyć, jeśli można się nie uczyć. Ale on również zdawał sobie sprawę, że trudno iść do szkoły, jeśli nie umiesz czytać i nie chcesz się uczyć (sam takie zdanie wymyślił). Polubił trenera. Cieszył się, kiedy jego doceniał. Od razu spodobał mu się system motywacyjny (za osiągnięcia i pracę zdobywał punkty, które mógł wymienić na nagrody). Gdy kursy dobiegał końca pochwalił się, że prawie się nauczył czytać, a więc szkoła nie jest już tak straszna.

– Jak Pani oceni relację trenera z dzieckiem?

– Relacja była partnerska z szacunkiem, ale nie pobłażliwa. Szybko znaleźli wspólny język. Byłam bardzo zaskoczona, że był w stanie usiedzieć na miejscu przez cały czas zajęć, a opór przed uczestnictwem w treningach w szybkim tempie spadł.

– Po jakim czasie zaobserwowała Pani rezultaty? Co się zmieniło? 

– Pierwsze bardzo istotne zmiany nastąpiły już w pierwszym miesiącu uczestniczenia w kursach: dziecko zaczęło rzadziej narzekać, sprzeciwiać się. Przestał unikać aktywności fizycznej. Co więcej – podśpiewując biegał na ostatnie piętro budynku i z powrotem. Logopeda się cieszyła, że Mati stał się bardziej przystępny, pozytywniej nastawiony do nowych zadań. Wszystko to wydarzyło się w pierwszym miesiącu.

– Czy później nastąpiły jeszcze jakieś zmiany w zachowaniu dziecka?

– Tak, z czasem jeszcze więcej zmian stało się widocznych. Mocno się zmniejszył strach przed nowymi zadaniami – wcześniej dziecko wykręcało się, mówiąc: „Nie umiem, a jeśli nie poradzę”? Teraz jak nie chce dopytuje „czy naprawdę jest ważne, aby spróbować to zrobić?” i natychmiast podejmuje zadanie, chociaż zwykle cały czas przeznaczony na wykonanie zadania spędzał w sprzeciwie. Nie tak wrażliwie reaguje na moje spontaniczne decyzje lub nieplanowane weekendy, niespodziewane wizyty w sklepie. Stał się bardziej zorganizowany i wyrozumiały, ma większe zainteresowanie światem, zaczął w pamięci wykonywać dodawanie i odejmowanie do 20, czytać sylaby (teraz co wieczór czyta około 40 słów). Pokonał nawet dystans 5 kilometrów podczas zawodów! A co najważniejsze – uczęszcza do szkoły bez pomocy nauczyciela wspomagającego i dotychczas całkiem nieźle sobie radzi. Oczywiście, autyzm nadal istnieje, ale w relacjach z otoczeniem i w nauce zaburzenie znacząco mniej utrudnia mu życie.

– Czy poleca Pani Brain Gym dla innych?

– Niewątpliwie polecam.

Ten program działa!

Zarezerwuj spotkanie